08

maja

2018

Rzeczpospolita: Premier o Konstytucji dla Nauki w przeddzień pierwszego czytania w Sejmie

Na trwającym obecnie posiedzeniu Sejmu odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce ‒ reformy uwalniającej potencjał polskiej nauki, poszerzającej autonomię uczelni, tworzącej nowy model kształcenia doktorantów i kariery naukowej; ustawy, która odchodzi od obowiązującego od wielu lat, źle pojętego ilościowego podejścia w nauce i dydaktyce, a skupia się na podwyższeniu jakości w tych dwóch obszarach.

W debacie nad reformą pojawiają się różnego rodzaju mity, pytania oraz uproszczenia dotyczące projektu ustawy. Na najważniejsze z nich odpowiada wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Konstytucja dla Nauki to reforma inna niż wszystkie. Impuls
do jej przeprowadzenia wyszedł z samego środowiska akademickiego. W prace nad ustawą
włączyła się wielotysięczna społeczność, która poczuwa się
do odpowiedzialności za przyszłość polskich uczelni i nauki.

Jarosław Gowin

Wiceprezes Rady Ministrów
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

 

Przeciwnicy reformy twierdzą, że ustawa w zaproponowanym kształcie jest zagrożeniem dla autonomii uczelni. Ma do tego doprowadzić przede wszystkim wprowadzenie nowego organu, czyli rad uczelni. Czy faktycznie autonomia uczelni jest zagrożona? Czemu ma służyć powołanie rad?

Poszerzenie autonomii uczelni jest jednym z kluczowych założeń Konstytucji dla Nauki. W zdecydowanym stopniu poszerzamy autonomię organizacyjną. Ustawa definiuje jedynie ramy ustroju, określając najważniejsze organy na szczeblu uczelni. Podstawowym dokumentem regulującym funkcjonowanie uczelni będzie statut, to wspólnota uczelni zdecyduje jak zapełnić go treścią. Oparcie zasad finansowania o subwencję naukowo-dydaktyczną zdecydowanie zwiększy swobodę uczelni w wydatkowaniu środków publicznych. Poszerzamy także autonomię programową w zakresie tworzenia kierunków studiów.

Powołanie rad uczelni w żadnej mierze nie wpłynie na ograniczenie autonomii uczelni. Natomiast jest ono warunkiem poprawy jakości zarządzania na uczelniach. W strukturze uczelni potrzebne jest gremium, które np. przyjmując strategię czy wskazując kandydatów na rektora, będzie kierowało się dobrem całej uczelni, a nie partykularnymi interesami poszczególnych grup, a także zapewni otwartość uczelni na otoczenie społeczno-gospodarcze. W toku prac na nowym ustrojem uczelni inspirowaliśmy się zwłaszcza rozwiązaniami funkcjonującymi w krajach nordyckich i w Niemczech. Natomiast wzorców zachodnich nie kopiujemy bezrefleksyjnie. Dążymy do pogodzenia potrzeby powołania rad z różnymi uwarunkowaniami funkcjonowania polskich szkół wyższych, zwłaszcza z bezcenną polską tradycją samorządności akademickiej. To senat będzie powoływać i odwoływać członków rady, także tych spoza uczelni. W radzie uczelni znajdzie się przedstawiciel studentów. W żadnym momencie w proces wyboru nie będzie zaangażowany minister. Co więcej, projekt wprost wyklucza możliwość łączenia członkostwa w radzie z zatrudnieniem w administracji rządowej.

Czy wraz z wejściem w życie ustawy znikną w uczelniach wydziały?

Nie likwidujemy wydziałów. Jednym z głównych założeń reformy jest natomiast przeniesienie na szczebel uczelni uprawnień do nadawania stopni i prowadzenia studiów. Obecnie uczelnia, zamiast być sterowną organizacją, jest często federacją wydziałów, nierzadko konkurujących między sobą. Skutkuje to częściowym marnowaniem potencjału naukowego, tworzeniem barier dla interdyscyplinarnych badań naukowych i niewykorzystywaniem w adekwatnym stopniu infrastruktury badawczej i dydaktycznej. Ale to nie oznacza, że Konstytucja dla Nauki zakłada likwidację wydziałów. To uczelnia zdecyduje, jak strukturę organizacyjną ułożyć sobie na nowo. Myślę, że w części uczelni wydziały pozostaną zasadniczym elementem tej struktury. W statucie również zostaną wskazane organy uprawnione do nadawania stopni naukowych. Wbrew krążącym mitom mogą to być nadal rady wydziałów.

Czy w wyniku przyjęcia nowej ustawy istotna część uczelni akademickich utraci prawo do posługiwania się nazwą „uniwersytet”?

Jest to oczywista nieprawda. Projektowane przepisy mówią wprost, że nawet w przypadku uzyskania kategorii naukowych niewystarczających w świetle przepisów ustawy do posługiwania się nazwą „uniwersytet” czy „politechnika”, uczelnia będzie mogła posługiwać się nazwą dotychczasową. Dotyczy to także tzw. uniwersytetów przymiotnikowych. Warunki dotyczące posługiwania się nazwą „uniwersytet” będą odnosić się wyłącznie do sytuacji, w których uczelnia chce zmienić swoją nazwę i dopiero uzyskać status „uniwersytetu”. W tym kontekście jest to poprawa sytuacji niektórych regionalnych uniwersytetów, które nie spełniają aktualnie obowiązujących warunków uzyskania statusu uniwersytetu – co kilka lat trzeba z ich powodu nowelizować ustawę, aby uczelnie te mogły jeszcze przez jakiś czas posługiwać się nazwą „uniwersytet”. My proponujemy zamrożenie nazw i jednoznaczne przecięcie niepotrzebnych dyskusji o szyldach.

Czy prawdziwe są formułowane w niektórych opiniach Biura Analiz Sejmowych tezy o utracie uprawnień do nadawania stopni przez regionalne uczelnie akademickie w wyniku uzależnienia ich posiadania od nowej kategorii B+? Wnioski te oparte są na symulacjach wykorzystujących wyniki tzw. parametryzacji przeprowadzonej w 2017 r.

Nie można wprost przenosić kategorii naukowych uzyskanych w ramach parametryzacji do rozwiązań przewidzianych w nowej ustawie. Autorzy opinii BAS sami wskazują, że takie „symulowanie jest mało uprawnione”, jednak mimo to próby takiej symulacji się podejmują. Nieuprawnione jest wnioskowanie sprowadzające się do tego, że ponieważ jakaś jednostka wypadła nie najlepiej w kończącej się parametryzacji, podobny wynik uzyska w ramach ewaluacji na nowych zasadach. Pierwsza ewaluacja jakości działalności naukowej w oparciu o poziom badań w dyscyplinach na szczeblu całej uczelni (a nie jak dotychczas w ramach jednostek organizacyjnych) zostanie przeprowadzona w 2021 r. i dopiero od jej wyników będą uzależnione uprawnienia do nadawania stopni. Kategorie naukowe i uprawnienia będą zdefiniowane w ramach nowej klasyfikacji szerszych niż obecnie dyscyplin. Zmiany będą dotyczyć także kryteriów oceny. Zostanie uwzględnione m.in. nowe kryterium dotyczące wpływu działalności naukowej na rozwój społeczeństwa i gospodarki. Jednocześnie znaczącej redukcji ulegnie liczba parametrów.

Czyli projekt ustawy nie uderza w uczelnie regionalne?

Od początku twierdziliśmy, że rozwój zrównoważony terytorialnie to jeden z filarów, na którym budowana jest Konstytucja dla Nauki. W wyniku konsultacji społecznych wycofaliśmy się z niektórych rozwiązań, które przedstawiciele tzw. regionalnych uczelni akademickich uznali za zbyt dotkliwe dla możliwości ich sprawnego funkcjonowania, w tym m.in. pozbawienia  jednostek podstawowych posiadających kategorię naukową C uprawnień do nadawania stopnia doktora. Obniżyliśmy też z A do B+ kategorię naukową wymaganą do uzyskania uprawnień habilitacyjnych.

Ustawa przewiduje też konkretne rozwiązania dedykowane akademickim uczelniom regionalnym. Wskazać tu należy m.in. na specjalny program „Regionalna inicjatywa doskonałości” dedykowany wzmocnieniu potencjału naukowego w dyscyplinach, w których działalność naukowa w danej uczelni akademickiej jest prowadzona na szczególnie wysokim poziomie. Wyłączone będą z niego największe uczelnie aspirujące do statusu uczelni badawczej. Program będzie realizowany z podziałem na regiony, co jeszcze bardziej zwiększy szanse ośrodków pozametropolitarnych. Inną propozycją jest formuła federacji, dzięki której uczelnie będą mogły łączyć swój potencjał naukowy.

Czemu służy reforma zasad ewaluacji jakości działalności naukowej?

Po pierwsze, obecnie w ramach ewaluacji porównywane są w przypadku uczelni wydziały, które często nie są obiektywnie porównywalne pod względem zakresu prowadzonych badań. Tymczasem poszczególne dyscypliny naukowe różnią się między sobą m.in. co do praktyk publikacyjnych i wzorców cytowań. W nowym systemie ewaluacji będzie podlegać działalność naukowa w poszczególnych dyscyplinach w danej uczelni.

Po drugie, nowa ewaluacja przesuwa nacisk na jakość i będzie służyła wspieraniu doskonałości naukowej rozumianej jako uczestnictwo w globalnym dyskursie akademickim. Zwiększy się znaczenie artykułów publikowanych w czasopismach zindeksowanych w bazach bibliograficznych o największej renomie na świecie, wśród których znajduje się spora grupa polskich czasopism naukowych. Jednocześnie zamierzamy uruchomić program wsparcia rozwoju tych spośród najlepszych polskich czasopism, które nie są jeszcze obecne we wspomnianych bazach bibliograficznych, mający na celu podniesienie poziomu praktyk wydawniczych i edytorskich – w szczególności czasopism humanistycznych i społecznych.

Po trzecie, nowa ewaluacja umożliwia związanie z jej wynikami uprawnień do nadawania stopni w nauce i sztuce. W wyniku konsultacji ze środowiskiem akademickim stało się jasne, że nadawanie stopni musi być powiązane z aktualną jakością prowadzonej działalności naukowej lub artystycznej,  a obecny system dystrybucji uprawnień jest jednoznacznie wadliwy. Zreformowana ewaluacja będzie sprzyjać zapewnieniu wysokiej jakości przyszłych kadr naukowych.

Po czwarte, dotychczasowa ewaluacja stała się działaniem generującym znaczne obciążenia administracyjne dla ocenianych podmiotów, w ramach którego raz na 4 lata zbierano wiele szczegółowych informacji o produktywności badawczej w wymiarze ilościowym. Okazuje się, że większość z tych parametrów nie ma większego wpływu na wynik końcowy. Nowe zasady ewaluacji mają uprościć ocenę jakości działalności naukowej dzięki koncentracji na informacjach o najbardziej istotnych rezultatach pracy naukowców.

A czy tak określone zasady ewaluacji nie uderzą w humanistów?

Wręcz przeciwnie. Działalność naukowa będzie oceniana w ramach poszczególnych dyscyplin naukowych. Oznacza to, że np. osiągnięcia naukowe filozofów w uczelni X będą porównywane z osiągnięciami filozofów z innych uczelni, historycy z uczelni A – z innymi historykami itd. Taki model ewaluacji uwzględnia odmienne praktyki publikacyjne i wzorce cytowań w humanistyce, różnicując podejście aż do poziomu dyscypliny, co jest niewątpliwą korzyścią dla przedstawicieli humanistyki.   Proponowany model ewaluacji przewiduje również zwiększenie wagi monografii, które są istotnym kanałem publikacyjnym w humanistyce. Ponadto, przedstawiciele nauk humanistycznych i społecznych będą mogli zgłosić w ramach ewaluacji większą liczbę monografii niż przedstawiciele innych dziedzin.

Dowiedz się więcej o reformie: